Gliwicki Teatr Muzyczny


 

            Operetka Śląska zainaugurowała działalność 11 października 1952 roku. Była pierwszą państwową operetką w Polsce. Rok jej powstania, w zestawieniu z klimatem typowego przedstawienia operetkowego, może nieco zadziwić. Co mają ze sobą wspólnego mroczne czasy stalinowskie w szczytowym okresie swojego "rozkwitu" z atmosferą arystokratycznych salonów, gdzie całe zastępy hrabiów, baronów, książąt, posłów i innych "młodych utracjuszy" lekką ręką trwoniło rodzinne majątki w pogoni za księżniczkami przebranymi za służące? Wydawałoby się, że władze ówczesnego PRL-u powinny trzymać się jak najdalej od "mieszczańskiej zgnilizny" dzieł Straussa, Lehara czy Kalmana. Niewiele mogą tu wyjaśnić ówczesne oficjalne deklaracje. W uzasadnieniach "niezbędności" operetki na Śląsku pojawiał się najczęściej argument, że "lekka muza" jest najlepszym sposobem na przygotowanie nie wyedukowanego widza do spotkania z repertuarem 'poważnym'. Górnik lub hutnik, po ciężkiej pracy fizycznej, miał kształcić swój artystyczny smak właśnie poprzez kontakt z lekkostrawną operetką. Zabawnie brzmią dzisiaj tego typu argumenty, jednak ich logikę stosowano w latach 50tych z pełną konsekwencją. Nieprzypadkowo na inauguracje Operetki Śląskiej wybrano (władze centralne w Warszawie) Krainę uśmiechu. Decydenci zauważyli w dziele Lehara konflikt pomiędzy zepsutym światem wiedeńskiej arystokracji a Su-Czongiem, przedstawicielem cywilizacji Wschodu, pogardzającym zachodnioeuropejską dekadencką kulturą. Dzielny Azjata rzucający rękawicę książętom i hrabiom miał się kojarzyć z ... toczącą się w tym czasie wojną amerykańsko-koreańską. Oczywiście, na taką interpretację Krainy uśmiechu nie nabrała się ani publiczność, ani recenzenci, którzy wytknęli reżyserowi "polityczne" poprowadzenie postaci Su-Czonga, wyraźnie odbiegające od konwencji całego spektaklu. 

    Mniej oficjalne, za to bardziej prawdopodobne wyjaśnienie potrzeby teatru operetkowego na Śląsku jest chyba znacznie prostsze: publiczność zwyczajnie uwielbia operetki. Jeszcze przed wojną dyrektorzy katowickiego teatru Polskiego, którzy nie "walczyli" z operetką mieli zapewnione nadkomplety widowni na każdym muzycznym spektaklu. W latach 40tych i 50tych częściowo ci sami widzowie zapragnęli mieć własny operetkowy teatr. Równie ważna była pasja artystów walczących o Operetkę i tworzących ją, przede wszystkim Bolesława Fotygo-Folasńskiego i Zbigniewa Lipczyńskiego. Ten ostatni, wspomina pierwsze chwile Operetki Śląskiej, atmosferę w jakiej powstawała :

       Pomieszczenia naszego teatru, szumnie nazwane " gmachem Operetki", dalekie były od ideału. Całość składała się z widowni, sceny [...] i kilku maleńkich pokoików biurowych, które wieczorem zamieniano z konieczności na garderoby dla aktorów. Ciasnota nie do wiary! Nie peszyło nas to jednak wcale, nikt zresztą nie przypuszczał, że ten stan nieprędko ulegnie zmianie. Miejska rada Narodowa w Gliwicach przydzieliła nam chwilowo świetlicę przy jednej z sąsiednich ulic, gdzie mógł pracować balet. Lekcje solistów odbywały się w Szkole muzycznej... Chór przygotowywał się w "sali bufetowej", orkiestra próbowała w "palarni", a poza tym korzystaliśmy ze sceny na prawach sublokatora, zależnego od grymasów przyjezdnych gości. Nie traciliśmy jednak zapału. Z próby na konferencję z lekcji na audycji, to znowu jazda do Bytomia, gdzie pracownie Opery przygotowywały kostiumy i dekoracje, a potem z powrotem do Gliwic na próbę... Nikt nie mógł narzekać na brak urozmaicenia. Doba wydawała się za krótka, dzień za dniem uciekał - a choć tu i ówdzie wkradły się pierwsze nieporozumienia, choć ten i ów popadał w chwilowe zwątpienie, nad wszystkim górował jeden refren: premiera musi się udać... i to w terminie.

        Już wkrótce zaczęły powstawać kolejne spektakle - pierwsze wielkie sukcesy Operetki : Domek trzech dziewcząt F.Schuberta (1953), Księżniczka czardasza E.Kalmana (1953), Zemsta nietoperza J.Straussa (1955). W 1955 roku dotychczasowa operetkowa scena bytomskiej Opery Śląskiej usamodzielniła się i pod dyrekcją Mieczysława Teliszewskiego rozpoczęła swój pierwszy całkowicie niezależny sezon . Przez pierwsze przesłuchania do powstającej Operetki pomyślnie przebrną Stanisław Tokarski- wówczas student katowickiej Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej i został korepetytorem . W 1953 roku awansował na chórmistrza. Kilka lat później mogliśmy go podziwiać w kolejnej roli -dyrygenta polskie prapremiery Dyrektora teatru W.A.Mozarta. W 1965 roku został kierownikiem artystycznym Operetki, a wkrótce - również dyrektorem. Z jego nazwiskiem są związane najwspanialsze lata tego teatru. Według krytyków pod jego rządami gliwicka scena była najlepszą operetką w Polsce.Tokarski od początków swojej dyrekcji zdecydowanie walczył o wizerunek Operetki Śląskiej jako nowoczesnego teatru muzycznego. Wystawiał również wielkie klasyczne pozycje, ale jego nazwisko kojarzy się przede wszystkim z tytułami dwóch spektakli:

        Pierwszy z nich został przygotowany z okazji 150-lecia urodzin Moniuszki i stał się ogólnopolską sensacją artystyczną. Tokarski odnalazł zapomniane dzieło kompozytora i udowodnił jego wielką wartość. Stworzył spektakl, który entuzjastycznie przyjmowany był m.in. na Festiwalu Moniuszkowskim w Kudowie-Zdroju. Natomiast Człowiek z La Manchy był pierwszą polską premierą broadwayowskiego musicalu "z najwyższej półki", początkiem ery nowoczesnego musicalu w Polsce. Kreacja Stanisława Ptaka w tym spektaklu, jako Cervantesa-Don Kichota, na zawsze pozostanie na kartach historii polskiego teatru-nie tylko muzycznego. 

Wartymi również zauważenia dyrektorami byli np.

        W 1996 roku Operetka Śląska została połączona z gliwickim Miejskim Ośrodkiem Kultury. W ten sposób powstał Teatr Muzyczny w Gliwicach. Instytucja ta została zlikwidowana w 2001 roku, a na jej miejsce powstał Gliwicki Teatr Muzyczny. Pomimo tych przekształceń, ciągłość 50-letniej tradycji teatru muzycznego w naszym mieście nie została przerwana. Powstają nowe premiery-kolejne operetki, kolejne musicale, formy coraz nowsze i coraz bardziej nowoczesne. Według kalendarza 50. rocznicę powstania Operetki Śląskiej obchodzono w tydzień po premierze klasycznej operetki i na 5 tygodni przed polską prapremierą broadwayowskiego musicalu. To także dowód na to, że gliwicka tradycja teatralna znalazła swoją kontynuację.

         Gliwicki Teatr Muzyczny jest również organizatorem cyklicznych imprez teatralnych i filmowych. Najważniejszą z nich są Gliwickie Spotkania Teatralne - jeden z największych festiwali teatralnych w regionie. W ramach GST w sali przy Nowym Świecie, w Ruinach Teatru Miejskiego i w innych miejscach występowały takie teatry jak: 


        Spotkania Teatralne to najważniejszy chyba fragment gliwickiego kalendarza kulturalnego. Doczekały się swojej wiernej, stałej publiczności, z niecierpliwością oczekującej ich kolejnych edycji. Uzupełnieniem programu GST są Dziecięce Spotkania Teatralne - co roku prezentujące najlepsze pozycje nie tylko polskiego "dziecięcego" repertuaru teatralnego- oraz Jesienne Teatrałki- październikowy przegląd twórczości wybranego zespołu. Impresariat GTM jest również organizatorem festiwalu Jazz Sessions, gliwickich Nocy Świętojańskich, licznych koncertów oraz gościnnych występów teatralnych. Pod egidą GTM działa kino studyjne Amok, prezentujące gliwickiej publiczności ambitny repertuar filmowy. Amok jest organizatorem licznych przeglądów twórczości wybitnych artystów filmu oraz wybranych nurtów filmowych. Od ponad dziesięciu lat prowadzi Młodzieżową Akademię Filmową, popularną MAF-ię, skierowaną do uczniów klas podstawowych, gimnazjalnych i średnich, pozwalającą w przystępnej formie uzupełnić szkolną edukację filmową. W kinie Amok odbywają się także uroczyste filmowe premiery, którym towarzyszą różnego rodzaju happeningi oraz inne wydarzenia artystyczne, jak np. Noce Filmowe w Ruinach. Gliwicki Teatr Muzyczny jest wydawcą Gliwickiego Magazynu Kulturalnego - bezpłatnego miesięcznika, przybliżającego mieszkańcom miasta jego ofertę kulturalną.